Rozdział IV

Rozdział IV ( napisała klasa IIIB)

-Brak Internetu to przecież nie koniec świata , ze mną na pewno nie będziecie się nudzić –odparł Antek , patrząc na rodzeństwo.

 

-Dobra , to co w takim razie będziemy robić ?-spytałem .

 

-Proponuję wam pójście do lasu na spacer , pokażę wam tu wiele ciekawych miejsc -odpowiedział Antek.

 

-A co, jeśli są tam duchy i nas zabiją ?!-spytała przerażona Anka , kuląc się.

 

-Chodźmy się przekonać-odparłem tajemniczo.

 

Po długich namowach udało się nam namówić Ankę do spaceru po lesie. Zaczęliśmy chodzić różnymi ścieżkami , prowadził Antek , który ,,zna wszystkie miejsca w lesie’’. Okazało się , że to nieprawda…

 

-Mówiłeś , że się nie zgubimy… -powiedziała zirytowana Anka.

 

-Przecież wszystko jest pod kontrolą , nie histeryzuj. Znam ten las jak własną kieszeń na pewno nie zabłądziliśmy.-odpowiedział Antek i zaśmiał się nerwowo.-Patrzcie poznaje to drzewo , jesteśmy na dobrej drodze!

 

-Mijamy to drzewo już z setny raz…- burknęła Anka.

 

Czas mijał, a my wciąż nie dotarliśmy do wyznaczonego miejsca. Zaczęło się ściemniać , na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy , a komary dawały o sobie znać… zacząłem czuć niepokój , ponieważ w ciemności zaczęły mi się przypominać wszystkie obejrzane horrory i gry. Nagle coś poruszyło się w krzakach…

 

-O mój Boże , co to jest , słyszeliście ten szelest?!-wykrzyknęła Anka i odskoczyła do tyłu.

 

-Uspokój się, to na pewno Jacek wszedł w jakiś krzak!- powiedział stanowczo Antek i spojrzał na mnie.

 

-Nie , to nie ja!- zrobiłem wielkie oczy.

-Siostra, daj mi swój telefon , bo zawału dostanę przez was!

 

-Po co ci mój telefon?...-oburzyła się dziewczyna i zerknęła na swój telefon , na którym wciąż nie było ani jednej kreski zasięgu.

 

-Nie zadawaj głupich pytań , przecież masz w nim latarkę- odpowiedziałem zdenerwowany.

 

-Eh… no  dobra , masz- powiedziała, podając mi telefon , drżały jej ręce.

 

-Co wy , boicie się ?- spytał rozbawiony Antek i podszedł do krzaka.- Przecież nic tu nie ma…

 

Nagle coś wyskoczyło z krzaka, przewracając Antka na ziemię , a ja w przypływie paniki włączyłem szybko latarkę w telefonie Anki. Moim oczom ukazał się wielki , futrzasty pies rasy Husky , który zaczął lizać chłopaka leżącego na ziemi.

 

-Max , przestań , co ty robisz?- zaśmiał się Antek , a pies w odpowiedzi wesoło zaszczekał.

 

-O jejku, jaki słodki piesio! – zapiszczała Anka i przytuliła Maxa.

 

-Nie rozczulaj się już tak siostra , to tylko pies – mruknąłem obojętnie.

 

W tym momencie telefon Anki rozładował się , Anka zaczęła przeraźliwie piszczeć , ja też zacząłem się bać, ale pokusa wystraszenia siostry była silniejsza ode mnie. Postanowiłem wciągnąć w to Antka. Przedstawiłem mu swój plan.

 

-A wiecie , że słyszałem , że w tym lesie straszy? Podobno , gdy wypowie się  trzykrotnie słowo ,,GAME ON’’ zaczynasz grę…- Antek zaczął realizować nasz chytry plan.

 

-Co , jaką grę?- spytała przerażona Anka.

 

-Dawajcie , zacznijmy grę! – wykrzyknąłem, udając podekscytowanie.

 

-GAME ON!- krzyknęliśmy z Antkiem trzy razy.

 

-Co wy wyprawiacie?!Zwariowaliście?!- zapytała bliska płaczu dziewczyna.

 

Wtem usłyszeliśmy drapanie o korę drzewa i poczuliśmy chłodny powiew wiatru na ciele. Patrząc w niebo zauważyłem , że chmury odsłoniły księżyc. Była pełnia..

 

-Dobra Jacek , może wystarczy już tych żartów?... – spytał kolega.

 

-Ale to nie ja , ja przecież nic nie robię! –oburzyłem się i w tej samej chwili pies zaczął cicho warczeć .

 

-Co jest Max , coś wyczułeś? – zwrócił się Antek do psa.

 

Pies zaczął coraz głośniej warczeć , a po chwili ujadać. Czegoś się bał. Postanowiliśmy iść przed siebie , ponieważ księżyc zaczął oświetlać nam drogę. Ścieżka była ledwo widoczna , ale dało się nią dalej podążać. Szliśmy spokojnie milcząc , aż nie usłyszeliśmy ponownie szelestów między drzewami. Zaniepokojeni przyspieszyliśmy kroku. Zobaczyliśmy w oddali światło…

 

-Widzicie to światełko? – spytała zmęczona Anka i wskazała świecący punkt przed sobą.

 

-Tak… czy to dom?- spytał niepewnie Antek.

 

-Dom… w środku lasu?...- spytałem wystraszony , ponieważ przypomniał mi się obejrzany przeze mnie ostatnio horror. - To nie wróży nic dobrego – cicho podsumowałem.

 

Byliśmy już przy furtce nieznanego domu , gdy ją otwierałem przeraźliwie zaskrzypiała. Postanowiliśmy zapukać do domu… nikt nie odpowiadał.

 

-Ej…? – spytała Anka.

 

-Co znowu ? – spytałem jednocześnie z Antkiem, odwracając się w stronę siostry.

 

-Cz… czy wy też to widzicie? – spytała Anka jąkając się i wskazując ciemną postać idącą  powoli ścieżką w naszą stronę.

 

-Uciekajmy! – wykrzyknęliśmy wszyscy razem i wbiegliśmy do starego , drewnianego domu.

 

W napadzie paniki Anka zaczęła nerwowo wyglądać przez okno , ja chodziłem w kółko jak nienormalny , a Antek prowadził rozmowę z psem w nadziei uzyskania odpowiedzi.