Rozdział II

Rozdział II ( autorzy klasa VI)

   Wziąłem plecak, spakowałem do niego laptopa. Zobaczyłem, że siostra wkłada telefon do kieszeni. Rodzice zawołali nas, abyśmy się pospieszyli, zatem wzięliśmy rowery.

 

-Już idziemy- zawołaliśmy z pośpiechem.

 

Anka podczas wycieczki cały czas sprawdzała czy jest zasięg lub Wi - Fi, a mama i tata byli zachwyceni krajobrazem i mówili:

 

-Pamiętasz, jak się tu spotkaliśmy?

 

-Tak. A pamiętasz tę trasę, którą aktualnie jedziemy? - dodał tata.

 

Najwidoczniej ich oczom ukazał się krajobraz sprzed kilkunastu lat, krajobraz nieskażony sieciami komórkowymi, internetowymi.

 

Gdy wjechaliśmy do lasu, nie zastało nas tam nic nadzwyczaj interesującego (przynajmniej dla mnie) i zaczynało mi się nudzić. Jechałem bez trzymanki i nawet dobrze mi to szło. Pokazywałem różne sztuczki siostrze, ale ta nie była moją osobą zainteresowana, gdy nagle zahaczyłem kołem o korzeń i wpadłem do rowu, w którym była zimna woda.

 

Rodzice byli zajęci oglądaniem krajobrazu, a siostra dzielnie szukała zasięgu w telefonie. Na moje nieszczęście wypadł mi z plecaka laptop. Gdy próbowałem go włączyć, nie działał. Zaczęło mnie boleć kolano, więc podwinąłem nogawkę i zobaczyłem ranę. Gdy wydostałem się z rowu nie wiedziałem gdzie jestem. Szosę pokrywała gęsta mgła. W świetle błyskawic zobaczyłem, że mój rower jest zepsuty,  a rodziców nie było w pobliżu. Na początku podobały mi się błyski i mgła. Po pięciu minutach zaczął padać deszcz. Chwilę później, mały deszczyk przerodził się w wielką ulewę. Postanowiłem wołać o pomoc, ale nikt nie odpowiadał. Teraz to mi się w ogóle nie podobało w lesie. Zacząłem wsłuchiwać się w dźwięki. Słychać było wycie psów lub wilków. Z krzaków dobiegał szelest liści. Wiedziałem, że to moja wyobraźnia, ale i tak bałem się bardzo. Zawsze myślałem, że wszystko umiałem przezwyciężyć, podobnie jak w komputerze. Wyglądało to tak jak w horrorze, który oglądałem z moim kolegą Feliksem. To był najgorszy horror, jaki kiedykolwiek widziałem. Na samą myśl przeszły mnie ciarki. Próbowaliśmy znaleźć schronienie, gdyż było bardzo zimno , wiał chłodny wiatr i padał deszcz. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy jaskinię. Była to drobna grota wykuta w skale, ale na tyle duża, aby nas schronić przed złymi warunkami atmosferycznymi. Ania wyjęła swojego iPhona z purpurową obudową i próbowała wezwać pomoc, jednak dalej nie było w nim ani jednej kreski zasięgu. Ania była tym faktem  tak zdenerwowana, że rzuciła telefonem o podłogę , on zaś wydał cichy dźwięk… . W tej samej chwili przed dziewczyną pojawiła się ciemna, tajemnicza zjawa. Miała smukłą sylwetkę, ubrana była w kołyszącą się na wietrze szatę. Jej białe włosy przenikały szare cienie. Postać unosiła się w powietrzu. Nie było widać konkretnych rysów twarzy. Był to hologram utworzony z dymu. Przypominał postać z wspólnych koszmarów dzieci. Po chwili postać zniknęła. Byłem bardzo zmęczony, a jednocześnie pewny, że zapadł  zmrok. Położyłem głowę na miękkim mchu. Zmrużyłem na chwilę oczy. Gdy je otworzyłem, ujrzałem gęstą mgłę. Nagle zobaczyłem, że w moją stronę biegnie siostra. Miała podarte ubranie. Nagle zniknęła mi z widoku. Las był gęsty. Podszyt tętnił życiem, rosły tam jeżyny. Las składał się głównie z okazałych dębów i wyniosłych buków. Po mojej prawej stronie było obszerne błękitne jezioro, które mieniło się w blasku księżyca. W pewnym momencie zobaczyłem Anię, która przedzierała się przez krzaki. Miała poranione nogi.   - Uciekaj!! – jedynie to słowo z siebie wykrztusiła.            

 

Nie zwlekając, pobiegłem za nią, po chwili ujrzałem za sobą zarysy tajemniczej postaci. Postać wydała dźwięk, który kojarzył mi się z piskliwym dźwiękiem Game Over.    

 

Wraz ze zniknięciem zjawy przestało padać, niebo się rozjaśniło, a chłodny wiatr przestał wiać. Nastała piękna i spokojna noc. Gwiazdy wesoło migotały na tle czarnego nieba. Zacząłem wypytywać Anię o te całe dziwne, a zarazem przerażające zdarzenie. Serce biło mi, jakby chciało się wyrwać z klatki piersiowej. Nagle zaświeciły się oczy Ani na kolor miedzianego złota i całkowicie zniknęły jej źrenice.

 

- To  jest sen, sen , sen… - powtarzała przeraźliwie Ania.

 

            Nagle się przebudziłem, byłem cały spocony. Uświadomiłem sobie, że to był tylko sen. Bolała mnie głowa, czułem czyjąś obecność, ale nie wiedziałem czyją. Sięgnąłem po laptopa, żeby sprawdzić, czy jest Wi-Fi. Gdy odpaliłem laptopa ekran zaczął migać. Gdy skończył, pojawił się napis „GAME OVER. PLAY AGAIN”. Nagle notebook się wyłączył. Odrzuciłem go z przerażeniem. W oddali zobaczyłem czarną miedzianą furtkę i płot.